LIFESTYLE

Cele na 2019 – masz już swoje?

Przełom roku to czas magiczny. Nagle wszystkim zaczyna się chcieć. Chcemy zmienić swoje złe nawyki, rzucić używki, więcej się ruszać i mniej jeść. Wszystko to pięknie opakowujemy w noworoczne postanowienia lub – w podobno łatwiejsze w utrzymaniu – cele.

I czy to źle, że chcemy w naszym życiu zmian? Moim zdaniem nie. Ba! Ja jestem zagorzałą zwolenniczką tej noworocznej tradycji i rok w rok, spisuję sobie listę moich celów na najbliższe 12 miesięcy.

Czy udaje mi się je wszystkie zrealizować? Oczywiście, że nie. Część planów jest zwyczajnie zbyt ambitna, na część nie starcza siły, ochoty lub motywacji. Jednakże mnie cieszą nawet te tycie sukcesy.

I tak w ubiegłym roku obiecałam sobie:

  • schudnąć – udało się połowicznie. Waga spadła, choć nie do tego wymarzonego poziomu. Ale hej! Spadła i to się liczy.
  • zrobić prawo jazdy – tu też nie udało się na 100%. Kurs teoretyczny zaliczony, teraz jeszcze praktyka i egzamin. Trzymajcie kciuki!
  • podszkolić umiejętności językowe – kolejny semestr nauki angielskiego za mną. Zdecydowanie rozumiem i potrafię powiedzieć więcej. Tutaj bardzo dobrze.
  • wakacje za granicą – 99% sukces! Co prawda Egipt nie był moim wymarzonym kierunkiem, ale tak to już jest, jak się decyduje na wyjazd w ostatniej chwili. Wyboru na moją płytką kieszeń, zbyt dużego nie było. No, ale zagranica była? Była.
  • ćwiczyć regularnie – pierwsza połowa roku upłynęła mi pod znakiem leniuszka, ale za to od sierpnia, ostro wzięłam się za siebie, i siłownia 3 razy w tygodniu była odwiedzana. Oby tak dalej!
  • teatr przynajmniej raz w miesiącu – no, tutaj to porażka na całej linii. Byłam chyba raz lub może dwa razy w tym przybytku. I tu się kajam, biję w pierś i obiecuję poprawę.

Na mojej liście było jeszcze kilka innych punktów, ale chyba nie były aż tak ważne, bo zupełnie nie pamiętam czego dotyczyły.

Czy mam wyznaczone cele na rok 2019? Oczywiście! Jako miłośniczka wszelkich list, tabel i zestawień nie mogłabym sobie odpuścić i tym razem.

Moje główne cele na ten rok to:

  • Kontynuacja dobrej passy w dbaniu o swoje ciało. Póki za oknem deszcz, mróz i inne nieprzyjemności, pracuję nad sylwetką na siłowni. Ale gdy nadejdą już cieplejsze dni, mam zamiar powrócić do biegania na świeżym powietrzu. I tak trochę, gdzieś tam z tyłu głowy, kołacze mi myśl, by powrócić na lekcje tańca. Kocham latynoskie rytmy. Kiedyś naprawdę wymiatałam na salsie!
  • Zdam egzamin na prawo jazdy. Tym razem nie odpuszczę! Marzą mi się podróże autem po Europie, ale bez prawka jest to nieco utrudnione. Uprzedzając pytania. Za dużego mam pietra, by podróżować autostopem.
  • Podniosę swoje kompetencje językowe do poziomu B2.
  • Rozwinę bloga. Będę pisać na tyle często i, mam nadzieję, na tyle ciekawie, byście chcieli tu zaglądać.
  • Udoskonalę swoje umiejętności fotograficzne i powiększę grono moich obserwatorów na instagramie.  Z 700 do co najmniej 7 tysięcy obserwujących. Wiem, że to możliwe. Z Waszą pomocą na pewno się uda!

Mam jeszcze kilka innych planów, ale te, póki co, zostawię dla siebie. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie 🙂

Zastanawia mnie czy Wy też lubicie spisywać na początku roku swoje cele. Jaki macie do nich stosunek? Nie mogę doczekać się Waszych odpowiedzi!

Życzę Wam wszystkiego dobrego na Nowy Rok oraz realizacji minimum połowy Waszych planów! Do siego roku!